Ze zdumieniem przeczytałam, że akcja "Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka" została uznana za najlepszą w 2011 roku przez czytelników portalu kampaniespoleczne.pl. Dla mnie to nie była promocja czytelnictwa, ale określonego stylu życia, w którym prym wiodą singlostwo, gejostwo i feminizm. Dziwi mnie to, jak wiele osób kupiło ten przekaz. 

Celem nadrzędnym inicjatywy miało być ponoć przekonanie, że "atrakcyjność intelektualna jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia relacji, a książka jest atrybutem pociągającej osoby".  Udowodnić nam to miały zdjęcia m.in. Kazimiery Szczuki, Sylwii Chutnik, Anji Laszuk, Roberta Leszczyńskiego, Jacka Dehnela czy członkiń Femenu  w pościeli, z książką w ręku. Wymieniłam tu kilka znanych osób, oczywiście zdjęcie mógł przysłać każdy, choć zapewne nie każdy mógł znaleźć się na stronie kampanii. Bo lektury musiały być modne, a otoczenie odpowiednie. Mamy zatem Marlenę czytającą Tomasza Piątka i modelkę Emilię z wielkim napisem LES na kołdrze.

Książki są czymś nobilitującym. Kiedy czytasz, czujesz się lepszy od statystycznego Polaka, który ostatnią książkę przeczytał w 8. klasie podstawówki, albo 3. gimnazjum. Nie wypada nie popierać akcji, która jest dla ludzi inteligentnych, dla elity, stąd zapewne popularność tej inicjatywy, która na Facebooku ma już prawie 17 tys. fanów.

- Kochamy książki miłością prawie, że fizyczną. Chcemy zachęcać do odkrywania czytania na nowo – tym razem w kontekście nieco erotycznym. Aby ludzie widzieli się w intymnym towarzystwie książek. Żeby stawały się one elementem ich wizerunku. Nie ma nic bardziej sexy, niż fajna osoba, w fajnym łóżku z odpowiednią lekturą. Dlatego też chcemy pokazać książkę w nowej odsłonie – jako atrybut seksualny, decydujący o naszej atrakcyjności - pisali organizatorzy kampanii.

Moim zdaniem ta kampania zniechęcała do seksu. Wiemy, kim na co dzień są owe "fajne osoby, w fajnych łóżkach, z fajnymi lekturami", które promowały "Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka" (a przynajmniej w większości). Wiemy, jakie reprezentują wartości i poglądy polityczne, jakiej są orientacji seksualnej. I że nie są seksualnie pociągający (pomijając wyjątki). Nie ma wśród nich nikogo, kto byłby przedstawicielem środowisk prorodzinnych, kto byłby nawet neutralny. Nie ma zdjęć par (a jeśli są, to jednopłciowe!), nie ma zdjęć rodzinnych, nie ma zdjęć seniorów. Kampania oparta na wykluczaniu, na prezentowaniu jednego słusznego światopoglądu, dla niepoznaki przysypanego stosikiem książek. Ale, żeby nie było wątpliwości - jedynie słusznych książek.

Ja inicjatywę "Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka"odbieram tak: nikt mnie nie chce, więc biorę do łóżka lekturki. Wtedy jestem bardziej atrakcyjna/y i podobam się sobie. W epoce singlostwa taka postawa jest najbardziej higieniczna i bezpieczna. Bądź modny i czytaj. W łóżku też. Żadnych dzieci ani kłopotów z tego nie będzie.